Obóz Wilcze 03-27.07.2004
W tym roku po raz kolejny spędziliśmy wakacje z zaprzyjaźnionymi drużynami z Wrocławia i Warszawy, lecz nie byłby to normalny obóz ,gdyby nie jakaś niespodzianka. I właśnie tą niespodzianką dla większości z nas okazała się obecność nowej drużyny : 33 Warszawskiej Drużyny Grunwaldzkiej ze Starych Babic.Bardzo szybko staliśmy się jedną wielką rodziną , potrafiącą zdziałać razem bardzo wiele , nie zapominając o dobrej zabawie, a było przy czym się bawić…Tegoroczna stylizacja to Daleki Wschód, dzięki czemu mięliśmy szeroki horyzont do zbadania i duże pole do popisu. Dla każdej drużyny starczyło państw ,w które mogłaby się zabawić i nauczyć się samemu czegoś o tym państwie , a później podzielić się tą wiedzą z innymi - my wybraliśmy Chiny.Skoro Chiny - to na naszym podobozie wg tradycji chińskiej umieściliśmy kapliczkę dla opiekunów naszej drużyny , postaraliśmy się również ,żeby była ona chroniona przed deszczem ,gdyż pogoda płatała nam figle : raz padał deszcz , a raz świeciło słonce….:o/Ponadto gdy zbliżała się pora festiwalu cały obóz tętnił życiem , można było spotkać Chińczyka z bazaru , który sprzedawał po kątach chińskie tenisówki , Japończyka w kimonie , czy chociażby Gejszę dreptajacą wolniutko po mchu, odwiedzili nas też pewnego razu zawodnicy sumo i wschodni mistrzowie walki.Każdy festiwal wyglądał inaczej : mogliśmy oglądać walkę POKEMONÓW, Czarodziejki z Księżyca stosujące “atak mydłem” , wybieraliśmy również miss i mistera wschodniej kultury oraz uczestniczyliśmy w teleturnieju muzycznym . Za nim jednak dostaliśmy bilet na festiwal każdy musiał przejść krótkie szkolenie z danej kultury , dzięki czemu już po tygodniu cały obóz porafil sprawnie posługiwać się pałeczkami chińskimi , zapoznaliśmy się również z tradycją parzenia herbaty i nauczyliśmy się paru ciosów kung-fu.Nocami natomiast jak na każdym obozie , niektórzy z nas przechodzili pewne próby i inicjacje na wojowników…ale o tym ciii… w końcu las ma uszy ;). Jedną z większych atrakcji była całodniowa gra powstańcza , która przenosiła nas w czasy walki o niepodległość i honor Polski… Gra była tak skonstruowana,ze mogliśmy sami brać udział w najważniejszych faktach historycznych , jak np. w czołganiu się po warszawskich kanałach , czy podchodzeniu czołgów i żołnierzy nieprzyjaciela , lub dotarciu do miejsca zrzutu lekarstw i jedzenia przez wojska alianckie … jest co wspominać, o czym każdy z nas przekonał się na apelu poległych kończącym grę.Było fajnie…&

1 komentarz
Cool!